Mgły wojny emocje konfliktu

Mgły wojny

Czytałem niedawno książkę z tematyki przywództwa napisaną przez dwóch byłych komandosów z Morskiej Jednostki Operacyjnej Walki Specjalnej. Jeden z nich przytoczył bardzo pouczającą historyjkę z walk w Iraku o tym, jak w trakcie walk ulicznych wiele oddziałów wykonywało swoje zadania oczyszczania miasta. W pewnym momencie dowódca dostrzegł w niedużej odległości granat dymny w kolorze oznaczającym “pomocy”. Za kilka minut otrzymał meldunek, że jego żołnierze trafili na silny opór w budynku, który właśnie mieli oczyścić z rebeliantów. Podczas próby jego zdobycia zginął jeden iracki żołnierz z grupy wspieranej przez jego komandosów. Opór rebeliantów był tak zaciekły, że wydano już zgodę na zbombardowanie budynku, gdyż wyglądało na to, że nie ma możliwości pokonania przebywających w nim rebeliantów w inny sposób. 

Na kilkanaście minut przed podjęciem akcji z udziałem samolotów dowódca uświadomił sobie, że coś mu tu nie pasuje. Że w okolicy powinni być jego snajperzy, ale nie podali swojej dokładnej pozycji oraz że oddział, który próbował zdobyć zajęty przez rebeliantów budynek nie powinien być w tym miejscu… Wszechogarniająca mgła wojny spowodowała, że sytuacja obecna nieznacznie różniła się od zaplanowanych działań. Zanim nadleciały samoloty, dowódca postanowił sprawdzić osobiście budynek. Gdy kopnął drewniane drzwi zagradzające mu dostęp do środka stanął oko w oko z jednym z żołnierzy swojego oddziału. To nie byli rebelianci. To byli jego snajperzy. 

To był tzw. atak “Niebiescy na Niebieskich” – czyli atak na własne wojska. Zginąć w taki sposób, to największe upokorzenie dla komandosa.

 

W walkach ulicznych, takie wydarzenia niestety zdarzają się częściej niż powinny. 

Takie wydarzenia zdarzają się we wszystkich konfliktach – nie tylko zbrojnych… Ta historyjka przyszła mi na myśl, gdy zatrzymałem się na chwilę nad sytuacją mojego znajomego, który jest w trakcie postępowania rozwodowego. Spirala konfliktu nakręca się coraz mocniej pochłaniając kolejne ofiary “działań zbrojnych”. Wiele osób “dostało rykoszetem”. Obie strony konfliktu sięgają po coraz mocniejsze środki, w czym “wspierają ich” osobiści “doradcy wojskowi” w osobach adwokatów. Chyba już nikt nie pamięta, na czym dokładnie każdemu zależało na początku. Panuje taki zamęt, że mało kto w ogóle coś rozumie w tej sprawie… Jakby wokół osiadła gęsta mgła zmieszana z dymem po kolejnych eksplozjach… 

 

Gdy dopadnie was “mgła wojny”, w ferworze silnych emocji, walki o “swoje dobro”, często strzelamy do “swoich”, mylimy sojuszników z wrogami. Często odpalamy wyrzutnię rakietową RPG w kierunku wroga nie zważając na to, że tuż obok niego stoją “niewinni cywile”, nasi przyjaciele, nasze dzieci…

Jednym “celnym strzałem” potrafimy zdetonować tak silny ładunek, że z powierzchni ziemi znika wielki budynek… ze wszystkimi, którzy byli w środku i w pobliżu.

Mgła wojny… Czasem, zanim konflikt rozwinie się do tego stopnia, można pertraktować… można mediować.

 

A może cały ten “rozwodowy konflikt zbrojny” to atak “Niebiescy na Niebieskich”?

Żeby się nad tym pochylić, potrzeba chwili spokoju. Potrzeba kogoś, kto zagwarantuje przestrzeganie rozejmu. Potrzeba przestrzeni porozumienia…

 

Michał Talaga

MEDIATORIUM – “Tworzymy przestrzeń porozumienia”

Jeśli tekst zainspirował Cię lub w jakiś sposób skłonił do refleksji... udostępnij go światu!
Mediator Michał Talaga
Michał Talaga
Mediator - Szef MEDIATORIUM

About the author: Michał